... o finale piłkarskich mistrzostw świata we Francji w 1998 r.
2001-10-18, ostatnia aktualizacja 2001-10-18 12:06
Trudno mi powiedzieć, który zespół jest lepszy. Brazylia nie gra na swoim najwyższym poziomie. Ale jej kibicuję, bo znam ten kraj. Brazylia musi zdobyć mistrzostwo świata, a Francja tylko może.
Fot. Piotr Wójcik / AG
Ryszard Kapuściński
Między tym, jak Brazylijczycy przeżywają mistrzostwa a jak Francuzi - jest przepaść. W niedzielę z Brazylijczykami na Saint Denis będzie grało 180 milionów rodaków. Dla Francuzów to będzie jedno z wielu wielkich wydarzeń ostatnich lat. Mam nadzieję, że finał będzie taki jak całe mistrzostwa, czyli wspaniały. Za Francuzami przemawia atut swojego stadionu, za Brazylią - entuzjazm.
Mistrzostwa udowodniły planetarny wymiar futbolu. Wszędzie na ziemi grają dobrze w piłkę. Ten sport osiadł w kulturze całego świata, a nie jednego kontynentu. Jedynym problemem jest sędziowanie. W krajach Trzeciego Świata, gdzie mecz to wydarzenie narodowe, błędy arbitra wykraczają poza wymiar sportowy. Powodują dodatkową frustrację, pogłębienie kompleksów, potwierdzenie niedocenienia w świecie. Nie wiem, jak poprawić pracę arbitrów. Może wzorem innych dyscyplin wprowadzić drugiego sędziego?
Przed finałami powiedziałem, że w tych mistrzostwach nie wygra ?czarny koń?. Ale są dwie niespodzianki. Chorwacja. Ktoś powiedział, że podczas półfinałowego meczu na Stade de France siedzi tyle ludzi, ile w Chorwacji jest piłkarzy, czyli 80 tysięcy. Oni więcej osiągnąć nie mogli. Kraj, którego jeszcze osiem lat temu nie było, teraz jest w czwórce najlepszych zespołów świata! Niemcy. Cztery lata temu podczas finałów w USA mieszkałem w Berlinie. Po ćwierćfinałowej porażce z Bułgarią 1:2 niemiecka prasa pisała, że drużyna jest już za stara. A teraz patrzę i widzę tych samych ludzi: Klinsmanna, Matthaeusa, Haesslera, Moellera, Kohlera. Więc jak mogli wygrywać.
Ryszard Kapuściński, ?Gazeta Wyborcza? z 11.07.1998 r.