Kundera Milan "Żart"

Aleksander Kaczorowski
2005-01-03, ostatnia aktualizacja 2005-05-09 00:00

Od wtorku w kioskach ?Żart? Milana Kundery, kolejna książka w naszej kolekcji literatury XX wieku. To powieść o rozczarowaniu, które dopadnie w końcu każdego z nas - bez względu na to, w co próbujemy uwierzyć. Chyba najlepsza w dorobku wielkiego pisarza


ZOBACZ TAKŻE


Pierwsza powieść słynnego czeskiego pisarza uchodzi na ogół za znakomity portret literacki czasów stalinowskich, którym istotnie jest. Im więcej jednak dzieli nas od tamtej epoki - i im mniej nas ona obchodzi - tym lepiej widać, że 36-letni wówczas autor miał znacznie większe ambicje. Jeśli nawet "Żart" jest powieścią rozrachunkową, to stawką tych rozliczeń nie jest jakakolwiek ideologia, lecz całe nasze życie.

Jazda Królów

Akcja "Żartu" rozgrywa się w ciągu jednego majowego weekendu 1965 roku, w niewymienionym z nazwy mieście na południowomorawskim Słowacku. Ten pograniczny region słynie z oryginalnego folkloru i malowniczych obrzędów, z których najpopularniejszym jest Jazda Królów. Każdego roku na pamiątkę cudownego ocalenia czeskiego króla Wacława, który umknął swym prześladowcom w kobiecym przebraniu, kawalkada zamaskowanych jeźdźców krąży po okolicy, wypraszając od mieszkańców to butelkę wódki, to znów pęto kiełbasy. Wśród takiej to cepeliowskiej maskarady rozgrywa się dramat bohaterów powieści Kundery.

Dramat podszyty wszechobecną tandetą. W jednej z najlepszych scen główny bohater próbuje w sobotni poranek znaleźć otwarty lokal, w którym mógłby zjeść śniadanie. Wściekły i głodny, omiata wzrokiem rodzinne miasto, dostrzegając wyraźnie, jak nigdy przedtem, całą jego zapyziałą nędzę. Tyle zostało z marzeń bohaterów powieści, śniących kiedyś o lepszym jutrze

Wszyscy oni dobiegają czterdziestki i wszyscy mają poczucie życiowej klęski. Chcąc zrozumieć, gdzie popełnili błąd, obsesyjnie wracają myślami do czasów młodości - jedni z nostalgią, inni z nienawiścią. Gdy władzę w Czechosłowacji przejęli komuniści, student Ludvik Jahn był jednym z nich. Wierzył w rychły triumf socjalizmu, ale cierpiał przy tym na pewną przypadłość, która okazała się nie do pogodzenia z nową wiarą - miał poczucie humoru. Latem 1948 roku wysłał żartobliwą pocztówkę dziewczynie, która zamiast spędzić z nim wakacje, pojechała na szkolenie partyjne: "Optymizm to opium dla ludu! Zdrowy duch zalatuje głupotą! Niech żyje Trocki!".

Dalej wypadki potoczyły się jak w komedii pomyłek - tyle że tym razem nikomu nie było do śmiechu. Pocztówka wpadła w ręce kolegów Jahna i stała się koronnym dowodem w "procesie pokazowym", który mu urządzili - całkiem na wzór tych w Moskwie. Wykazali się czujnością ideologiczną, demaskując zdrajcę we własnych szeregach. Kara - grzmiał kolega Jahna Zemanek - może być tylko jedna - usunięcie z partii, wyrzucenie ze studiów.

Tak oto jeden sztubacki żart sprawił, że zamiast podążać w "awangardzie ludzkości", Jahn znalazł się wśród przegranych. Zdecydowało o tym - jednomyślnie, przez podniesienie ręki - stu jego kolegów. Kilka miesięcy później upomniało się o niego wojsko. Jako "wróg ludu", któremu nie można dać broni do ręki, trafił do pracy w kopalni i spędził tam następne sześć lat.

Gdy go poznajemy, los, który tak z niego zadrwił, właśnie nastręcza mu okazję do zemsty. Jahn spotyka żonę swego oskarżyciela Pawła Zemanka i postanawia ją uwieść, by rozbić ich małżeństwo.

Helena Zemankova jest dziennikarką radiową; przygotowuje reportaż o Jeździe Królów i w tym celu udaje się w rodzinne strony Jahna. W przeciwieństwie do swego męża, który wciąż idzie z duchem czasu - tym razem jako partyjny liberał - Helena wspomina stalinizm z nostalgią. Nadal czuje się tą młodą dziewczyną, która śpiewała pieśni ludowe na pierwszomajowych pochodach. Nie podejrzewa, że pożądania, jakie budzi u Jahna, nie zawdzięcza swej przywiędłej urodzie, lecz jego pragnieniu rewanżu.

Z innych powodów za dawnymi czasami tęskni Jarosław, przyjaciel Jahna z młodości. Założył wtedy zespół ludowy i zjeździł z nim pół świata. Jednak teraz w modzie jest bigbit i jazz; folklor śmieszy nawet jego nastoletniego syna. Jazda Królów, której poświęcił życie, potrzebna jest już tylko partyjnym propagandzistom.

Życie ma sens?

Więcej zdradzić nie sposób, by nie psuć przyjemności lektury tej mistrzowsko skomponowanej powieści. Kundera napisał przed nią kilka sztuk wystawianych z powodzeniem w latach 60. w praskich teatrach, i to się czuje - podobnie zresztą jest w przypadku wszystkich jego późniejszych powieści. "Żart", wydany w 1967 roku (po dwóch latach "półkowania" w cenzurze), stał się jednym z największych wydarzeń literackich Praskiej Wiosny 1968 roku i tak właśnie - jako rozliczenie z komunizmem - był przez lata postrzegany. Komunizm jest tu jednak tylko sugestywnym tłem dla rozliczeń z najstarszym złudzeniem ludzkości - że życie ma sens.

"Żart" nie jest książką tak efektowną jak "Nieznośna lekkość bytu", z pewnością jednak jest lepszą powieścią. W istocie wszystkie kluczowe tematy powieściopisarstwa Kundery są tu już obecne: seks jako źródło cierpień (a co najmniej kłopotów); młodość, która woli być straszna niż śmieszna; ideologia, która dodaje powagi idiotom; złudzenia, które przesłaniają nam rzeczywistość; zapomnienie będące przeznaczeniem wszelkich - dobrych i złych - uczynków; zemsta, która chybia celu... A przecież mimo tych oczywistych związków "Żart" pozostał w dorobku autora książką osobną i w jakimś sensie pozbawioną kontynuacji. W jakim mianowicie? O tym warto przekonać się samemu, czytając tę - i pierwszą, i chyba jednak najlepszą - powieść w dorobku wielkiego pisarza.

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego tygodnika "Forum"

  • Życie to żart bz.yk 04.01.05, 10:14

    przypomina mi to trochę twórczość Hłaski. dlatego napewno kupię tę książkę!»