„ »Idź i patrz « jest już nawet nie uderzające; jest szokujące. Tytuł (pochodzący zresztą z Apokalipsy św. Jana) wygląda na prowokację, bo patrzeć jest trudno i emocje widza skaczą jak sinusoida, a jednak nie odrywa się oczu” - pisał Zygmunt Kałużyński.
14-letni Flora (Aleksiej Krawczenko, "syn robotnicy, wychowany bez ojca" - co obowiązkowo zaznaczali wówczas Rosjanie) znajduje karabin, dzięki czemu może przystąpić do partyzantki, gdzie poznaje Głaszę (Olga Mironowa). Uciekłszy z lasu bombardowanego przez Niemców, wracają do rodzinnej wsi. Tam są już tylko trupy i sagan z ciepłą zupą w domu Głaszy. Ci, którzy ocaleli, chronią się na niedostępnych bagnach. Flora, włączony do zwiadu szukającego żywności, zostaje złapany przez Niemców w sąsiedniej wiosce. Hitlerowcy spędzają jej mieszkańców do małej cerkwi, którą podpalają. Florze każą być tego świadkiem, robią sobie "pamiątkowe" zdjęcia, przykładając chłopcu pistolet do głowy...
Reżyser Elem Klimow (1933-2003, ur. w Stalingradzie, z wykształcenia także inżynier lotnictwa) tłumaczył: "Wszyscy mówili o tym filmie, że jest przykry, odpychający. Niektórzy protestowali. Ale rzeczywistość była o wiele okrutniejsza. Nie powiedziałem całej prawdy, ażeby film dał się w ogóle oglądać".
Scenariusz Alesia Adamowicza wzbudzał kontrowersje w samym ZSRR, na realizację czekał siedem lat. Krytycy wyliczali jego okropności: "przerażające spalone zwłoki z ranami odtworzonymi ze szpitalną dokładnością, zgwałcona dziewczyna zalana strumieniami czarnej zakrzepłej krwi i jęcząca jak zwierzę...". Pisano, że Klimow posłużył się "konwencją ekspresjonistycznego horroru". Angielski recenzent uznał wprost, że to "krwawy kicz", a w RFN pisano, że to film antyniemiecki.
Na drugim biegunie były reakcje wstrząśniętych widzów, którzy oglądając na ekranie schwytanych niemieckich oprawców, pytali: "Co oni robią jeszcze wśród żywych? Dlaczego natychmiast nie podzielili losu swych nieszczęsnych ofiar?".
Przeżycia bohatera prowadzą go na skraj szaleństwa. Autorzy dbali, by podobnej ceny nie zapłacił grający go moskiewski ośmioklasista. Najokrutniejszych scen starano się nie powtarzać. Zdjęcia kręcono w chronologicznym porządku.
"Idź i patrz" dostał Grand Prix na festiwalu w Moskwie, zwyciężył też w Avellino i Troi.