Cztery tysiące odprawy za 15 minut przerwy

Andrzej Wąsik został we wtorek odwołany i ponownie powołany na stanowisko starosty wrocławskiego. Kilkunastominutowa przerwa w sprawowaniu urzędu będzie kosztować podatników kilka tysięcy złotych - staroście należy się miesięczna odprawa

Rada powiatu musiała odwołać Wąsika, bo ten spóźnił się ze złożeniem swojego oświadczenia majątkowego wojewodzie. Taki obowiązek ciąży na przewodniczących rad, wójtach, starostach i burmistrzach. Oświadczenia muszą składać w ciągu 30 dni od daty ślubowania. Andrzej Wąsik przekroczył ten termin o 20 dni i wojewoda wezwał radę powiatu do jego głosowania.

To, że radni posłuchają wojewody i zagłosują za odwołaniem wojewody, było pewne. Pod znakiem zapytania stało jednak to, czy Wąsik na tej samej sesji zostanie ponownie powołany. Jego komitet wyborczy Porozumienie dla Powiatu liczy bowiem zaledwie sześciu radnych w 21-osobowej radzie. Wcześniej popierali go jeszcze dwaj inni radni jego klubu, którzy z niego wystąpili, oraz czterej radni PSL-u. Dzięki 12 głosom poparcia miał większość. Do koalicji miała dołączyć jeszcze licząca sześciu radnych Partia Obywatelska. Ale politycy nie dogadali się.

Tymczasem odkąd stało się jasne, że starosta musi być odwołany, do koalicji rządzącej powiatem próbowała ponownie dołączyć PO. Jej radni oraz radni Andrzeja Wąsika przez ostatnich kilka dni próbowali przekonać pozostałych radnych do tego, żeby albo głosowali za Wąsikiem, lub wstrzymali się od głosu. Gdyby nie dostał co najmniej 11 głosów poparcia, głosowanie trzeba by było odłożyć do następnej sesji. A to by dało czas PO na rozmowy o koalicji. We wtorek starosta dostał jednak 11 głosów poparcia przy pięciu wstrzymujących się oraz czterech przeciw. - Pomimo deklaracji niektórych radnych, że wstrzymują się od głosu, zagłosowali dzisiaj inaczej. Żałuję, że nie doszło do rozmów o koalicji z Andrzejem Wąsikiem - powiedział wczoraj Andrzej Jamrozik, przewodniczący klubu PO w radzie powiatu.

- Zostałem powołany i odwołany, ale niesmak pozostał. To absurdalne przepisy, bo oświadczenie w tym roku już składałem. Nie ma z kim rozmawiać z Platformy, bo tej partii chodzi tylko o władzę. Nawet chciałem do niej wstąpić, ale po tym wszystkim już mi przeszło - mówi Andrzej Wąsik.

Starosta wrocławski, który został wczoraj odwołany i przez kilkanaście minut aż do czasu ponownego powołania nie był starostą, dostanie odprawę - ok. 4500 złotych brutto. - Mam nadzieję, że będę mógł tych pieniędzy się zrzec.

Dla Gazety komentuje Dawid Jackiewicz, poseł PiS, przewodniczący sejmowej komisji samorządu i polityki terytorialnej

Ustawa o oświadczeniach majątkowych jest zła. Sprawa dotyczy setek samorządowców, a wybory uzupełniające będą kosztować dziesiątki milionów złotych. W najbliższych dniach zgłoszę poprawkę poselską do ustawy. Teraz czasem liczonym jest czas 30 dni na złożenie oświadczenia od daty ślubowania lub wybory. Chciałbym, aby te terminy składania oświadczeń zostały ujednolicone. Po drugie samorządowcy zanim stracą mandat, dostaliby coś w rodzaju żółtej kartki - pierwsze upomnienie po dwóch tygodniach od upływu terminu. Dopiero przy drugim traciliby mandat. Chciałbym też, żeby ta ustawa objęła parlamentarzystów, ale to jeszcze będzie dyskutowane.

Komentarz Michała Kokota

Starosta Andrzej Wąsik krytykował nową ordynację wyborczą, która nakazywała mu złóżyć oświadczenie majątkowe. Bagatelizował fakt, że go nie złożył i apelował do wojewody, aby ten "nie traktował prawa tak literalnie". Wojewody nie zastosował się jednak, do tych apeli i nakazał radnym odwołanie Wąsika. Ten zaś jeszcze wczoraj przekonywał, że mógł wejść z wojewodą w spór prawny i udowodnić mu, że nie ma racji. Ostatecznie nie zrobił tego, uzasadniając, że najważniejszy jest dla niego interes powiatu, a nie własny. Trudno jednak w to uwierzyć - bo za to, że przez piętnaście minut nie pełnił urzędu dostanie cztery i pół tysiąca złotych odprawy. Za urażoną dumę Wasika zapłacą oczywiście podatnicy.