Gazeta.pl > Walentynki >  Rady

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie

2008-01-15

Kobieta to ma klawe życie - pomyślałem sobie, kiedy znowu nie odniosłem sukcesów w Internecie jako mężczyzna. Bo co może zdziałać mężczyzna na internetowych pogaduszkach? Najwyżej znaleźć w sieci trochę rozebranych zdjęć. Ale kobieta może wszystko.

Na wszystkich tłumy facetów, a kobiet tylko kilka. W dodatku oblężone. Wysyłałem tęskne wiadomości. Tylko jedna mi odpisała: nie mam czasu.

Tak, pomyślałem sobie. Jedyna rada - zmienić płeć.

Ja (Leszek Talko) chciałem być kobietą, a ja (Monika Piątkowska) facetem. W czasach Internetu to nic trudnego - sieć pełna jest tzw. gadających kanałów, na których trwa nieustanny flirt towarzyski. Wystarczy wyszukać parę adresów (www.chatpl.com), wstukać tzw. nicka, czyli wybrany przez siebie pseudonim (można być Asią, Ziggim, ciocią, Supermanem, znaleźliśmy też Farelkę), i hulaj dusza.

- Tylko pamiętajcie - przestrzegał nas przyjaciel, na co dzień redaktor w miesięczniku "Komputerświat". - Może się zdarzyć, że przez tydzień nikt się do was nie odezwie. Na kanale są zwykle zaprzyjaźnione paczki, do których trudno się przebić. Są też pewne zasady: nowy musi się najpierw wykazać co najmniej inteligencją, zanim zawojuje kanał.

Uznaliśmy, że intelektem możemy błysnąć już w pierwszych sekundach.

Okazało się, że prawdziwe życie kwitnie na kanałach poświęconych seksowi: www.arsamandi.com.pl i www.nimfomanka.com.pl.

Przenieśliśmy się na "seks" i tak się zaczęło.

Poniedziałek, czyli jak zostać młodą studentką

O co mogą spytać kobietę? - zastanawiałem się. Przygotowałem sobie historię. Jestem 22-letnią studentką arabistyki (na tyle rzadki kierunek, że nikt mnie nie zagnie, no i nie chcę być za stary), mieszkam w Warszawie (nie jestem do końca pewny, czy wprawny komputerowiec nie rozpoznałby kłamstwa, gdybym udawał, że piszę np. z Kielc). Mieszkam z rodzicami (na wypadek, gdyby ktoś chciał do mnie wpaść). Nazywać się będę Stella. Ładnie i seksownie.

Wstukuję "Stella" i enter. Na ekranie otwiera się okienko - kanał ogólny. Tu pokazują się wypowiedzi widoczne dla wszystkich, którzy są zalogowani. Ale nim zdążyłem cokolwiek napisać, otwiera się okienko rozmowy prywatnej ("priva"), niewidocznej dla innych uczestników dyskusji.

- Chcesz się ze mną kochać? - pyta Johny.

- Ale jak? - odpisuję. Trochę zgłupiałem. Nigdy jeszcze nie dostałem takiej propozycji od kogoś, kogo znałem kilka sekund i kogo nawet nie widziałem.

- Wirtualnie - wyjaśnił mi Johny. - Jesteś już naga?

Paskudna, szowinistyczna, męska świnia - pomyślałem i opuściłem kanał. Nie przewidziałem tego, że faceci są tacy dosłowni. Muszę się jeszcze przygotować.

Wtorek, czyli z kobietami nic nie wiadomo

Wszedłem na kanał o 22. Minutę później byłem oblężony. Co chwila otwierało się okienko "priva". Po pięciu minutach miałem już dziesięciu rozmówców. Pozostałym musiałem odmawiać. Zrozumiałem, dlaczego dziewczyny wcześniej mnie spławiały. Nie da się jednocześnie odpisywać dziesięciu facetom.

Po paru minutach zirytowałem się. Każdy zaczynał tak samo:

- Cześć, jesteś kobietą?

- Jesteś cipka?

- Jesteś trans?

- Jesteś facet?

A może oni wiedzą, że jestem facetem? - zastanawiałem się gorączkowo. Ale skąd? Idę w zaparte: - Oczywiście, że jestem kobietą, a czym niby mam być?

- To dobrze, bo na przykład Dora to facet - poinformował mnie jakiś Salamander. Zerknąłem na kanał ogólny. Dora szalała (szalał?). Z zapałem opisywał(a), jak ugniata sobie piersi.

- Dora to facet! Nie rozmawiajcie z nią. To podstęp! - alarmował Johny (ten sam, który wczoraj złożył mi niemoralną propozycję).

- Ania to kretyn - informował z kolei ktoś o pseudonimie Kochanek.

- Ale kretyn kobieta czy kretyn mężczyzna? - uściślał Johny.

- Kretyn mężczyzna.

- A ty jesteś facet? - Johny podejrzliwie indagował Kochanka.

- Pewnie, że facet - przysięgał Kochanek.

W ten sposób dowiedziałem się, że o ile facet na kanale to w zasadzie facet, to z kobietami nigdy nic nie wiadomo.

Środa, czyli krasnoludek z brodą

Miałem już dużo znajomych, chociaż nie wszystkich jeszcze rozpoznawałem.

- Cześć, to ja, Salamander - napisał Atylla. - Ale dziś występuję incognito, bo pokłóciłem się z Dorą.

Wszyscy faceci chcieli wiedzieć, jak wyglądam. To miałem opracowane w najdrobniejszych szczegółach. Brunetka, szczupła (bardzo z siebie dumny zrobiłem nawet rozpoznanie w damskiej bieliźnie). Gratulowałem sobie tego w duchu, bo pierwsze pytanie zawsze było takie samo: jakie masz wymiary. Czy faceci mają jakiegoś hopla? - zastanawiałem się i bez namysłu odpisywałem: 75 C. Najwyraźniej podanie wymiarów ostudziło podejrzenia, że jestem facetem. Nabieram animuszu i pytam Johny'ego. - A ty? jakie masz wymiary?

- 18 z brodą - padła odpowiedź. Tu mnie zastrzelił. O co mu może chodzić? - myślę gorączkowo. Krasnoludek czy co? I jaka broda? Może wyjdę na idiotkę-blondynkę, ale trudno. Co to znaczy? - odpisuję Johny'emu.

- Długość 18 centymetrów i tam jestem niewygolony - dostaję odpowiedź.

Trochę mnie zatkało, ale nauka nie poszła w las. Kiedy godzinę potem Lewus pyta mnie, czy mam brodę, mogę bez zastanowienia potwierdzić.

Czwartek, czyli o roli dużego palca

Dziś napisał do mnie Kochanek. Nasz romans rozgrywa się wspaniale. Kochanek chce wiedzieć, jak To robię. Bo on na przykład robi to co prawda wyłącznie w łóżku, ale za to bardzo często. Co najmniej raz dziennie, a przeważnie dwa razy dziennie. A do tego pracuje. Kiedy on ma czas na pracę - zastanawiam się. Bo oprócz pracy i seksu codziennie spędza kilka godzin na rozmowach o seksie.

Kochanek ma 25 lat, 180 centymetrów wzrostu, a jego najważniejszy wymiar to 25 centymetrów (przynajmniej tak pisze). Wymiary trochę mi się zaczęły mylić, bo Johny też miał 25 lat i 25 centymetrów (tyle że wzrostu miał 1,85 m). Kilku następnych też się pochwaliło, że ma 25 centymetrów. Wszyscy byli wysportowani i mogli To robić co najmniej trzy razy dziennie. Czy oni aby nie mają po 17 lat i czy w ogóle to robią? - zacząłem się zastanawiać.

Podejrzenia wzbudził we mnie zwłaszcza model seksu preferowany przez Kochanka. Napisał mi właśnie, że dotyka piersi kobiety, no a potem z impetem zabiera się do rzeczy.

- A gdzie gra wstępna? - zastrzeliłem go pytaniem.

Kochanek zgłupiał. Odezwał się po kilku minutach: co masz na myśli?

- No wiesz, pieszczoty, duży palec u nogi, karczek.

- Jak to palec? - zdziwił się Kochanek. - Co z tym karczkiem?

Jutro przed nami chyba długi kurs edukacji seksualnej.

Piątek, czyli bez niczego pod spodem

Ledwo zdążyłem się zalogować, dopadło mnie kilkunastu facetów. Kochanek chciał się dowiedzieć, co z tym dużym palcem. Słoń pytał, czy lubię chodzić po mieście bez niczego pod spodem, Johny - czy lubię To robić na stole, w parku albo w samochodzie, a Leon - czy mógłby do mnie przyjechać na weekend.

Inne dziewczyny na kanale zostały osamotnione. Nawet Dora nie wzbudzała zainteresowania, zwłaszcza że wszyscy już wiedzieli, że to facet. Kochankowi napisałem o tym, jak ważne są pieszczoty dużego palca stopy kobiety, Słoniowi opowiedziałem, że chodzenie bez niczego pod spodem jest pasjonujące - zwłaszcza kiedy chodzi się tak ubranym na eleganckie imprezy. Johny'emu opisałem różne alternatywne miejsca uprawiania seksu - zrzynając bez skrupułów z harlequina. Zadziałało. Przez cały wieczór pytał: - A powiedz mi, gdzie jeszcze można To robić.

- Czy ja jestem Lew Starowicz? - obruszyłem się, ale potem zmiękłem i poddałem mu pod rozwagę ruiny starego zamku. Johny przetrawiał informacje, a tymczasem odezwał się Terminator.

- A ja mam 26 lat i 140 IQ - zawiadomił mnie.

Intelektualista - pomyślałem. Zwłaszcza że zamiast pytań o wymiary zaproponował rozmowę o malarstwie.

- Znasz "Monę Lizę" Leonarda da Vinci - rzucił.

- Jasne - ucieszyłem się. - Ale wolę portret św. Anny.

Po drugiej stronie nastąpiła przedłużająca się cisza. W końcu Terminator odezwał się: - Nie rozmawiajmy tyle o tym malarstwie. Ja mam 22 centymetry, a ty?

Sobota, czyli dzień w lateksie

Moja sława była już ugruntowana. Zwłaszcza po tym, jak opisałem Kochankowi korzyści z lateksu (trochę się rozpędziłem, bo nie miałem o tym większego pojęcia, ale słuchał z zapartym tchem). Dziś napisała do mnie Vera. Dziwne, ale wygląda na to, że w przeciwieństwie do Dory ani chybi to chyba prawdziwa kobieta. Napisała, że do niej też piszą Kochanek i Johny. A to świnia, zdradzają mnie.

- Kochanek to chyba lekki fetyszysta. Koniecznie chce mnie ubrać w lateks. I wciąż nalega, żeby pieścić duży palec u mojej nogi. Ten Kochanek to jakiś gladiator. Wciąż mu mało. Może odstąpię mu depilator - napisała mi Vera. - Skąd on bierze takie pomysły?

Jak to skąd? Ode mnie.

- A Johny chce mnie wywieźć do ruin zamku i tam posiąść - zawiadomiła mnie Vera. - Też się dowiedział od Ciebie? Nie mówiąc o tym, że chce mnie brać na poręczy, stole i w lesie. Strasznie mu się rozwinęła wyobraźnia erotyczna.

Niedziela, czyli zazdrość

Wszyscy już na mnie czekali. Chwilę po wejściu na kanał dopadł mnie tłum facetów. - Zostawcie Stellę - Kochanek usiłował na kanale ogólnym opanować sytuację. - Ona jest tylko moja. Odczepcie się, padalce, od Stelli.

- Steeeeeeelllllla, gdzie jesteś. Czekam już 10 minut - pisał zrozpaczony Johny. - Mogę do ciebie przyjechać? Zostaw tych palantów, to debile, pisz tylko do mnie.

W kolejce do przyjazdu ustawili się jeszcze Słoń, Aron, Lutek, Siwy.

Trochę się zaniepokoiłem. A jeśli mogą namierzyć, skąd piszę, i rzeczywiście przyjadą? Przez chwilę miałem przerażającą wizję facetów bijących się pod drzwiami. Kolega informatyk uspokoił mnie, że co najwyżej mogą dowiedzieć się, czy rzeczywiście jestem z Warszawy.

Na kanale pojawił się nowy. Nazywał się Owłosiony Tors. Zagadnął mnie: - A ty jesteś cipka?

Za chwilę posypały się na niego gromy. - Ty debilu, jak nie potrafisz się kulturalnie odzywać, to zjeżdżaj stąd - Słoń, Kochanek, Johny i inni zareagowali błyskawicznie.

- Ty wiesz, że oni szybko się uczą - napisała Vera. - Chyba ich uświadomiliśmy seksualnie.

Poniedziałek, czyli wołanie na puszczy

Zadebiutowałam jako Wojtek. Wypadło blado: reszta facetów nazywała się drapieżniej - Zawszemoże, Kochanek i Wielkiwódz. W sumie piętnastu chłopa i sześć dziewczyn. Rozmawiali na ogólnym o samolotach i śmigłach, więc nie mogłam błysnąć znawstwem tematu.

- Cześć dziewczyny - rzuciłam zachęcająco w przestrzeń. Odczekałam kilka chwil i nic.

- To normalne - wytłumaczył mi przyjaciel internetowiec. - Proporcje płci w Internecie to 70 do 30, dla facetów oczywiście. Dziewczyny są oblegane. Każda z nich prowadzi pewnie po pięć prywatnych rozmów. Musisz je zainteresować.

Wtorek, czyli Mona chce być rozbierana

Zdecydowałam się zainteresować Monę wrażliwością.

- Jestem inny - zaczęłam. - Faceci, z którymi rozmawiasz, na pewno męczą cię o rozmiar biustu i chcą cię wirtualnie rozbierać.

- No i co z tego? - zniszczyła mnie Mona. - Masz coś przeciwko temu?

Więcej się już nie odezwała.

Skreśliłam z listy punkt - mężczyzna wrażliwy.

Środa, czyli Kochanek mówi, że jestem fajny

- Cześć wszystkim - zaczynam od początku. Znów jestem Wojtkiem. Skład na kanale trochę zmieniony. Tylko trzy dziewczyny. Jest Mona, Iza i Farelka.

- Baby, czekamy na was! - ryczy na ogólnym Kochanek.

- Ja też czekam! - ryczę za Kochankiem. - Zwłaszcza na Monę.

Kochanek przysyła "priva": - Uważaj Mona, może być facetem. Słoń to skądś wie.

- Poważnie? - odstukuję. - A kim jest Iza?

- Studentka z Katowic. 23 lata. Stuka z akademika - odpisał prostym hemingwayowskim stylem Kochanek. - Znasz może Dużąpałę? Mówią, że jest gejem.

Czwartek, czyli męska przyjaźń jest fantastyczna

Nigdy bym nie pomyślała, że faceci tak plotkują. Po godzinie wiem wszystko o wszystkich: Johny ma firmę we Wrocławiu oraz żonę. Świntuszy na kanale, kiedy żona idzie spać. Ronny jest zawodowym żołnierzem. Ma rodzinę. Najbardziej oblegana Farelka studiuje historię w Krakowie i kilku obecnych twierdzi, że się z nią spotkało intymnie.

- Ronny twierdził, że było fantastycznie - donosi Kochanek. - Ponoć ładna laska.

Teraz już wiem, na czym polega męska przyjaźń - od tego plotkowania zupełnie zapomniałam o Monie.

Piątek, czyli co nosi w majtkach Wielkiwódz

Rozmawianie przez Internet uzależnia nie mniej niż palenie. W czwartek nie mogę się już doczekać północy - o tej porze oblężenie kanału jest największe.

Dziś Kochanek demaskuje Wielkiegowodza jako siedemnastolatka.

- To pewnie jeszcze prawiczek - podśmiechuje się. - A ty ile już miałeś dziewczyn?

Nie chcę być nieskromną, więc piszę: - Pięć.

Robię wrażenie - Kochanek miał jedną.

Na szczęście nie chce, żebym mu opisała, jak było. Sam woli gadać.

Wiem wszystko o jego dziewczynach byłych i obecnej. Żalę się, że dziewczyny mnie tu nie chcą.

- Napisz im: pomasuję ci kark w ruinach starego zamku. To je poruszy.

Ależ ten Kochanek zna się na kobietach. Chyba rzeczywiście miał tę dziewczynę.

Trochę się jednak wstydzę pisać takie rzeczy Monie.

Cały wieczór Kochanek uczy mnie sztuki uwodzenia przez Internet. Chyba się nie domyśla, że jestem dziewczyną, bo pisze - Super jest po męsku pogadać.

Sobota, czyli czyli Mona mnie jednak chce

- Cześć Wojtek - witają mnie dziś jak najlepszego znajomego. Widać Kochanek opowiedział, że jestem równym gościem. Nawet Mona się dziś odezwała. To znak, że jest gotowa na kontakt. Natychmiast wysyłam do niej wiadomość.

- Mam dla ciebie czas - odpisuje Mona.

Cudownie! Moja historyjka: 25-letni student zarządzania (z urody wypisz, wymaluj Pierce Brosnan, z poczucia humoru Harvey Keitel), od dawna czeka na wykorzystanie.

Rozmowa rozwija się opornie. Mona siedzi w Poznaniu, z nogą w gipsie, nie może spać, więc chce się rozerwać. Zasadniczo jest znudzona i chce być zabawiana.

- Wymyśl jakiś temat, w końcu jesteś facetem - stuka.

Oczami duszy widzę, jak ziewa.

- Jakich lubisz facetów? - pytam w końcu.

- Inteligentnych - odpowiada.

Jak mężczyznom udaje się poderwać jakąkolwiek dziewczynę? Z Moną to gorsze niż orka na ugorze. Na szczęście na kanał przyszedł Kochanek.

- Mona to jednak kobieta. Max ją zna. Ponoć ujdzie - pisze.

Niedziela, czyli najlepszy jest zamek

- Mona mówiła mi, że trochę nudziłeś - wita mnie Kochanek. - Wiesz, stary, z kobietami to trzeba trochę pobajerować.

- Ale jak? - dramatyzuję - Jak tu taką oczarować?

- Wiesz, nie można tak bez sensu - przekonuje Kochanek. - Kobietę trzeba powalić na kolana pomysłowością. Spróbuj tak: spytaj, czy robiła to kiedyś w lesie. Albo jeszcze lepiej w lateksie w ruinach starego zamczyska. Kobiety lecą na takie rzeczy.

Brak komentarzy