Warszawa. Przed II turą wyborów prezydenckich Marek Borowski zaproponował Platformie poparcie dla Hanny Gronkiewicz-Waltz w zamian za wspólne rządy PO i Centrolewu.
Platforma najpierw tak kluczyła, że prokurator Ziobro powinien był zawołać telewizję i PO zatrzymać, najlepiej o świcie. W piątek jednak Donald Tusk odrzucił propozycję i Borowski uznał, że sprawa jest zamknięta.
Platforma może jeszcze zmienić zdanie, ale pewnie nie zmieni. Musi mieć niezwykle ważne powody, bo brak poparcia Borowskiego oznacza prawie nieuchronną porażkę Gronkiewicz-Waltz, która nawet z jego poparciem nie mogła być pewna wygranej (patrz symulacja wyników II tury - s. 4).
PO poświęca stołeczną prezydenturę, która byłaby stemplem jej sukcesu w tych wyborach. Oddając Warszawę Kazimierzowi Marcinkiewiczowi, PO pokazuje też PiS, że nie potrafi, nie chce choćby spróbować innej koalicji. Płaci podwójną cenę.
Dlaczego?
1
Rzecz chyba w tym, jak Platforma definiuje główny podział polityczny w Polsce. Otóż jako prawica patriotyczna i prawdziwa przeciwstawia się postkomunistycznej lewicy.
Światopogląd miesza się tu z tzw. bagażem przeszłości i w tym sensie Platforma razem z PiS bierze udział w dramacie historycznym pod tytułem "Precz z komuną". W wypowiedziach Tuska brzmi podwójna duma: że zawsze zwalczał socjalizm w gospodarce i walczył z komuną.
Ten podział legł u podstaw projektu IV RP i zapowiadanej przed wyborami parlamentarnymi 2005 koalicji z PiS. Publicyści IV RP w "Dzienniku" i "Rzeczpospolitej" wciąż namawiają polityków na PO-PiS. Wybory samorządowe umocniły to pragnienie, bo pokazały, że polskie wahadło nadal wychylone jest w prawo.
W sejmikach PO i PiS zebrały razem prawie dwie trzecie mandatów! SLD, SdPl i PD, połączone w Centrolewie, zdobyły ledwie co ósmy mandat. W porównaniu z wyborami 2005, gdy startowały osobno, utraciły ćwierć miliona głosów.
Publicyści IV RP - rozdrażnieni, że PO-PiS-u jak nie było, tak nie ma - wołają już o wymianę liderów. "Powstaje zasadnicze pytanie, czy obie partie postsolidarnościowe są pod obecnym kierownictwem do stworzenia takiego programu [IV RP ] zdolne. A jeśli nie, to jakie są w tej kwestii perspektywy zmian?" - pisze Rafał Ziemkiewicz w "Rzeczpospolitej".
Z grą w sztuce "Precz z komuną" ma jednak Platforma kłopoty. Wspólne występy z PiS, który w gospodarce i administracji realizuje politykę sprzeczną z jakkolwiek rozumianym liberalizmem, staje się coraz bardziej dziwaczny. Jak to ujął zaskakująco dosadnie Tusk: widzę więcej socjalizmu u Gosiewskiego niż u Borowskiego.
Centralizacja, zakusy na swobodę samorządów, szkół, firm, nie mówiąc o mediach czy instytucjach, w których siedzą łże-elity. Wszechkontrola i wzmocnienie represji jako antidotum na problemy. Zatrzymanie prywatyzacji, zmarnowanie szansy na naprawę finansów publicznych i zmniejszenie fiskalizmu państwa. Doprawdy Leszek Miller, nie mówiąc o Marku Belce, lepiej rozumiał potrzeby wolnego rynku niż Jarosław Kaczyński.
Co więcej, pożarcie przez PiS elektoratu LPR i w części Samoobrony może pogłębić u Kaczyńskich tendencje do rozwiązań "socjalistycznych" i populistycznych. Z takim PiS będzie Platformie coraz mniej po drodze.
2
Centrolew to nie jest SLD, a nawet w SLD następuje wymiana pokoleń. Obu liderów Sojuszu wolna Polska w 1989 r. zastała w podstawówce. Obecność w Centrolewie Janusza Onyszkiewicza też mogłaby dać do myślenia Janowi Rokicie czy Tuskowi.
Ale Platforma stosuje wobec Centrolewu konsekwentnie metodę salami - tnie na kawałki, dwa mniejsze wącha ze smakiem, a największy wyrzuca do kosza.
Bronisław Komorowski w "Gazecie": - Marka Borowskiego cenię jako człowieka, który dokonał rozłamu na lewicy i szukał szansy na zbudowanie nowej formacji oderwanej od skojarzeń z aferami rządu Millera. Można z nim rozmawiać bez utraty cnoty solidarnościowej.
- Czyli SdPl jest dobra, Demokraci też, ale SLD już nie bardzo? Problem w tym, że oni tworzą jedną koalicję - dociska Rafał Kalukin.
- Głosy w Warszawie padły na Borowskiego, będziemy rozmawiać z Borowskim - odpowiada Komorowski.